środa, 11 września 2013

#5 Louis cz. 2.

-Louis Tomlinson zaginął!!

Mój świat się zawalił w jednej chwili, przecież jeszcze nie tak dawno był obok mnie, oglądaliśmy film. Teraz nie wiadomo gdzie się podziewa, czy jest cały i zdrowy czy..aj, nawet nie mogę o tym myśleć. Szybko pobiegłam na górę. Wzięłam telefon i zaczęłam do niego wydzwaniać, na próżno. Łzy same napływały mi do oczu a w głowie zadawałam sobie pytanie: Louis, kochany, gdzie Ty teraz jesteś? Najgorsze było to, że nie mogłam odpowiedzieć na to pytanie. Było mi tak bardzo źle, w końcu gdyby do mnie nie przyszedł siedziałby teraz w domu cały i zdrowy, to wszystko moja wina. Jestem beznadziejna. Nie powinnam go puszczać samego o tej porze. Wszystko co przyszło mi do głowy było moją winą, ale ja jestem silna i muszę to jakoś naprawić. Zbiegłam na dół.

-Tato! Musisz koniecznie zawieźć mnie na policję - krzyczę zapłakana.
-Kochanie, co się stało?
-Ten chłopak, który zaginął... - zaczęłam.
-Tak? co z nim? - pyta ojciec.
-To mój przyjaciel, zaginął jak wracał od nas.
-Co? Koniecznie musimy jechać na policję, musisz złożyć zeznania. 
-Tak tato, muszę tak zrobić, pośpiesz się proszę.
-Już idę córciu, weź kluczyki od auta.
-Dobrze.

Szybko ubrałam się w to co było pod ręką, wzięłam kluczyki i pośpieszyłam do samochodu, tata przyszedł po dwóch minutach.

-Jedziemy - oznajmił.
-Kocham Cię Louis - te słowa wypowiedziałam bardzo cicho, tak żeby tata nie słyszał a moje oczy były całe mokre od łez.

-Dobry wieczór, my przyszliśmy w sprawie Louisa Tomlinsona.
-Witam, bardzo proszę usiąść, co mają mi państwo do powiedzenia? - pyta policjant.
-Chciałam powiedzieć, że Louis przed porwaniem był u mnie w domu, oglądaliśmy razem film.
-Czy pan Tomlinson był może jakiś smutny, przygnębiony? Zwierzał się pani z czegoś? - ciągnie umundurowany. 
-Był radosny, nic szczególnego mi nie mówił, nie znam go za dobrze, bo spotykamy się dopiero od niedawna. 
-Rozumiem, dziękuję za nowe dane, będziemy w kontakcie.

Policjant podaje mi dłoń a ja mocno ją ściskam na pożegnanie. 

-Dobranoc, proszę się teraz położyć spać, wszystko będzie dobrze - uśmiecha się do mnie przyjaźnie, na jego plakietce zauważyłam, że ma na imię Marcel.
-Dobranoc panie Marcel - odwzajemniam uśmiech, odwracam się na pięcie i kieruję w stronę wyjścia. 



Przed moimi oczami mam wspaniałą twarz Louisa. Był taki przystojny, taki zabawny, uroczy, przyjacielski..długo by wymieniać. Był po prostu idealny. Miałam wielką ochotę się teraz w niego wtulić, powiedzieć mu jak bardzo go kocham i jak bardzo mi na nim zależy. Znów chciałabym poczuć jego słodkie usta na moich. Tamten wieczór był po prostu idealny. Teraz trzeba zejść na ziemię, była jeszcze jedna ważna rzecz do zrobienia w tej sprawie. 
Muszę znaleźć rodziców Louisa, w końcu ktoś musiał donieść o zaginięciu.

Następnego dnia wstałam wcześniej niż zwykle, nie mogłam spać całą noc więc nie marnując czasu szybko się ubrałam i poszłam znów na policję wyciągnąć od nich adres mojego ukochanego i jego rodziny. 

-Dzień dobry - witam się grzecznie z wczoraj poznanym policjantem, który kończył zmianę.
-Cześć, a co Ty tu tak wcześnie robisz? - pyta. Zauważyłam, że razem z nim stoi jakaś zapłakana kobieta.
-Przyszłam wyciągnąć od pana pewną bardzo ważną rzecz.
-Znaczy co? - pyta marszcząc czoło.
-Muszę wiedzieć gdzie mieszka Louis Tomlinson i jego rodzina.

W tamtej chwili zabrała głos stojąca obok nas kobieta.

-Louisa? Mojego ukochanego synka? - pyta kobieta a ja zamarłam.

Właśnie poznałam mamę mojego ukochanego. Była cała zalana łzami, ale w ogóle jej się nie dziwiłam, jej syn przecież zaginął. 

-Tak, proszę pani, właśnie chciałam się z panią spotkać.
-To ja zostawię was same - oświadczył policjant i ruszył przed siebie.
-Dobrze, do widzenia - szlocha matka.
-Proszę pani, jak  to się stało, że Louis zaginął? Czy on miał jakichś wrogów? - zasypuję biedną kobietę pytaniami.
-Nie, ze wszystkimi żył dobrze z tego co mi wiadomo, nigdy nie przychodził pobity do domu, zawsze był radosny, uśmiechnięty, nie byłby taki gdyby miał jakiś problem więc uznałam, że u niego wszystko dobrze, powiedział mi ostatnio, że się nawet zakochał w jakiejś [T.I] więc cieszyłam się razem z nim i chcę poznać tą szczęściarę - kobieta opowiada a ja uśmiecham się w duchu, Louis nawet swojej mamie powiedział, że mnie kocha, on jest taki wspaniały. 
-Tak się składa, że tą szczęściarą jestem ja - uśmiecham się do kobiety.
-Miło się poznać kochanieńka, dziękuję, że przejmujesz się tak moim synem - kobieta znów zaczęła płakać. 
-Zrobię wszystko co w mojej mocy żeby Louis się odnalazł, kocham go bardzo i nie wyobrażam sobie żeby go nie było obok mnie - wyznaję. 
-Jeszcze żadna jego dziewczyna nie angażowała się w jego związek jak Ty, jeszcze raz dziękuję - kobieta przytula się do mnie i całuje mnie w czoło.

Rozmawiałyśmy jeszcze tak przez około godzinę, później odprowadziłam ją do domu, zaprosiła mnie do siebie, lecz musiałam wracać, bo rodzice pewnie zastanawiali się gdzie jestem. 

-[T.I] gdzieś Ty była?! - pyta zdenerwowana mama.
-Byłam na komisariacie, spotkałam tam mamę Louisa, musiałam z nią porozmawiać - rzekłam.
-Rozumiem, ale mogłaś chociaż zostawić kartkę gdzie się wybierasz a telefon oczywiście zostawiłaś w domu.
-Wiem, ale bardzo się śpieszyłam i nie myślałam o niczym innym tylko o spotkaniu się z tą kobietą, przepraszam.
-No już dobrze, zrobić Ci coś do jedzenia? 
-Nie, dziękuję - odmawiam i idę na górę.

Położyłam się na łóżko, byłam taka zmęczona chociaż była dopiero 10:00 rano. Nie spałam całą noc i pewnie przez to jestem teraz taka śpiąca. Moje powieki były ciężkie, powoli zasypiam.

Obudził mnie dźwięk SMS. Nie mogłam uwierzyć, ta wiadomość była od Louisa, natychmiast ją odczytuję:

Kochanie, przepraszam za moje zniknięcie, wiem, że bardzo się o mnie martwiłaś, tak samo jak moja mama. Proszę, możemy się spotkać za godzinę w lesie niedaleko Twojego domu przy takim leśnym domku, wiesz gdzie to jest? Lou x

Nic mu nie jest! Jestem taka szczęśliwa! Mój ukochany jest cały i zdrowy! Szybko odpisuję:

Wiem gdzie to jest. Niedługo będę, jestem bardzo na Ciebie zła. [T.I]

Za godzinę byłam już na miejscu, gdy go zobaczyłam rzuciłam mu się na szyję. 

-Przepraszam kochanie, tak bardzo Cię przepraszam - Louis przytulił mnie mocno do siebie.
-Dlaczego Ty to zrobiłeś? Nawet nie wyobrażasz sobie jak się czułam, gdy usłyszałam w telewizji, że zaginąłeś ! A Twoja matka? Ona nie może dla siebie miejsca znaleźć! - wykrzykuję mu w twarz.
-Poznałaś moją matkę? 
-Tak, na komisariacie ją spotkałam, długo rozmawiałyśmy - mówię.
-Cieszę się bardzo kochanie.
-Powiedz mi, co się z Tobą działo? 
-Kochanie, nie wiesz o mnie wszystkiego..
-Co masz na myśli..? - pytam lekko zestresowana.
-Mama najwyraźniej Ci o tym nie mówiła..yhh, jestem chory..mam białaczkę, każda dziewczyna uciekała ode mnie gdy tylko jej to wyznawałem, one były zwykłymi dziewczynami, z którymi spędzałem dużo czasu, bo potrzebowałem kogoś przy sobie, nie kochałem ich, a przeżywałem rozstania bardzo mocno, nie wyobrażałem sobie rozstania z Tobą, bo bardzo Cię kocham, dlatego uciekłem, żebyś zapomniała o mnie, bo byłem pewny, że kiedyś ode mnie odejdziesz gdy tylko Ci o tym powiem, nie wiedziałem co mam robić i tylko to mi przyszło do głowy, ten nasz ostatni wieczór był doskonały, czułem wtedy, że przywiązuję się do Ciebie jeszcze bardziej dlatego musiałem interweniować, nie chciałem Cię zranić, tęskniłem za Tobą bardzo, byłem rozdarty, postanowiłem się z Tobą spotkać i o wszystkim Ci powiedzieć i zaakceptować to, że już mnie nie chcesz. Teraz już wiesz wszystko i możesz odejść, wybacz mi za wszystko.

-Kochanie, nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, nigdy nie odejdę, zawsze będę przy Tobie, a z białaczką można walczyć, dlatego będę Cię wspierać na każdym kroku, od tego jestem, kocham Cię bardzo. Zabolało mnie to, że porównałeś mnie do tych Twoich wcześniejszych dziewczyn, myślałam, że jestem wyjątkowa - posmutniałam. 

-Wiem, dlatego wybacz mi, byłem zakłopotany, przepraszam - Louis zaczął płakać.
-Dlaczego płaczesz? 
-Bo nie spodziewałem się takiej odpowiedzi, jesteś najważniejsza na świecie, dla Ciebie będę walczył z chorobą.
-Kochanie, miło to słyszeć, ale z chorobą musisz walczyć dla siebie, nasza miłość może Cię tylko motywować - po tych słowach Louis przyciągnął mnie do siebie jeszcze raz, spoglądając mi głęboko w oczy zaczął mnie namiętnie całować. Tak bardzo za tym tęskniłam. 

Po czterech latach ja i Louis wzięliśmy ślub, Louis miał przeszczep szpiku, który wyszedł pozytywnie. Jesteśmy razem bardzo szczęśliwi a za cztery miesiące spodziewamy się naszego synka, Adama. 



Liczę na pozytywne komentarze, uważam, że imagin wyszedł mi na prawdę dobrze, pisałam go ze łzami w oczach. Pozdrawiam.


~Alex




czwartek, 5 września 2013

#4 Louis część 1.

Każdego dnia zastanawiam się ile wart jest ludzkie życie. Przecież każdy dzień może być właśnie tym ostatnim. Było to dla mnie przerażające. Starałam się korzystać z życia jak najlepiej się da. Może to była jakaś moja fobia, bądź zwykły lęk, lęk przed śmiercią. Na samą myśl robiło mi się słabo a na moim ciele pojawiała się gęsia skórka. Postanowiłam cieszyć się z każdej chwili mojego życia, lecz nie miałam z kim je dzielić..byłam taka samotna, taka...martwa.

-Dzień doby mamuś - witasz się i całujesz mamę w policzek.
-Witaj kochanie - mama odpowiada Ci szczerym uśmiechem- Jak się spało? - pyta.
-A powiem Ci, że bardzo dobrze, wyspałam się - mówię.
-A jakie masz na dzisiaj plany? - pyta zaciekawiona.
-Myślę, że pójdę do wesołego miasteczka, podobno wczoraj przyjechało.
-Tak, widziałam, uważaj tylko no siebie.
-Nie martw się mamo, nie ma się co przejmować, życie jest zbyt krótkie żeby brać sobie wszystko do głowy - stwierdziłam a mama spojrzała na mnie jak na psychopatkę. 
Niech sobie myśli co chce, ja chcę przezwyciężyć ten swój dziwny lęk i chcę cieszyć się z każdej chwili mojego życia. W końcu, Bóg wie jakie są moje losy, więc co ma być to będzie. To było moje życiowe motto.

Na dworze było dość chłodno, ubrałam swoje ulubione rurki, trampki i jeansową koszulę, na głowę założyłam ciepłą, szarą czapkę "krasnala". Kiedy dotarłam na miejsce zauważyłam wiele bawiących się dzieci. Były takie szczęśliwe, takie beztroskie, takie...nieświadome i nie znające życia. Postanowiłam wziąć z nich przykład i bawić się tak jak one wszystkie. 

Kupiłam bilet wstępu, dostałam 3 darmowe bilety na wybrane przeze mnie atrakcje. Zawsze chciałam przejechać się na kolejce górskiej, jeszcze nigdy wcześniej nie miałam okazji. Ruszyłam więc w stronę wielkiej konstrukcji z szynami. Gdy już siedziałam w jednym z wagonów dosiadł się do mnie jakiś chłopak.


Miał gęste brązowe włosy, zielono-niebieskie oczy, gdy się do mnie uśmiechnął zauważyłam jego czarujące uzębienie. Na sobie miał czerwone spodnie, trampki i bluzkę w paski, wyglądał uroczo. 
-Cześć, jestem Louis - przywitał się grzecznie chłopak.
-Hej, ja jestem [T.I] - podaję mu rękę i uśmiecham się szeroko.
-Widzę, że się trochę stresujesz przed przejażdżką, czyżby to był Twój pierwszy raz? - pyta.
-Zgadłeś, trochę się boję, tej wysokości szczególnie - odpowiadam spanikowana.

-Nie ma się czego bać, uwierz mi, a gdybyś już miała wypaść to ja Cię złapię  - żartuje chłopak.
-No, mam nadzieję, że nie będziesz musiał interweniować - zachichotałam. 
-A więc ruszamy - po tych słowach Louisa kolejka ruszyła a mnie zrobiło się nagle gorąco. Bałam się bardzo, ale wiedziałam, że On jest przy mnie, więc nie czułam takiego strachu jak na początku. Był bardzo sympatyczny. Można powiedzieć, że ... zainteresował mnie, bardzo.
Wpatrywałam się w niego całą "podróż" kolejką, jego wspaniałe włosy rozwiewał wiatr, wyglądał jak grecki Bóg, jeszcze nigdy żaden chłopak nie przykuł mojej uwagi, do teraz.
Nie mogłam oderwać od niego oczu, miałam tak wielką ochotę się do niego przytulić, ale to by wyglądało głupio, przecież znam go zaledwie 15 minut, jednak przypomniałam sobie moje poranne słowa "życie jest zbyt krótkie żeby brać sobie wszystko do głowy"..postanowiłam zadziałać. Podczas gdy kolejka robiła już drugie okrążenie ja siadałam coraz bliżej Louisa, zauważyłam, że on też patrzy na mnie co jakiś czas co mi bardzo schlebiało. Gdy już był zaledwie 10 cm ode mnie przytuliłam się do niego, położyłam mu głowę na ramieniu i chwyciłam za koszulkę. 

-Wybacz, ale chyba mnie rozumiesz, to ze strachu - kłamię jak z nut.
-Nie ma sprawy, to zrozumiałe - odpowiada a ze mnie spuszcza się powietrze, miałam nadzieję, że tak właśnie zareaguje. 
-Ile jeszcze będzie tych okrążeń? - zapytałam.
-To już ostatnie.
-Całe szczęście - bąkam pod nosem, z jednej strony chciałam żeby ta kolejka już się zatrzymała, lecz z drugiej, ahh było tak przyjemnie. Louis pachniał tak pięknie, nie miałam najmniejszej ochoty się od niego odrywać. 
-No to koniec naszej miłej przejażdżki - oświadcza chłopak.
-Całe szczęście - uśmiecham się, miałam wielką nadzieję, że gdzieś mnie zaprosi, że to nie jest moje ostatnie spotkanie z nim, nagle słyszę wyczekiwaną propozycję:
-Masz może ochotę na kawę?  
-Z wielką przyjemnością - odpowiadam podekscytowana.

Louis zabrał mnie do najlepszej kawiarni w Londynie. Nie wiedziałam, że kubek gorącej kawy może kosztować tak dużo, oczywiście on był dżentelmenem i zapłacił za mnie. Cały dzień spędziłam z Louisem, dowiedziałam się o nim bardzo wielu rzeczy, na przykład wiem, że uwielbia marchewki, nie znosi mlaskania i, że chciałby być zebrą, bo uwielbia paski, jest osobą bardzo zabawną i to mi się w nim podobało najbardziej. Gdy już zbliżała się dziewiąta wieczorem chłopak odprowadził mnie do domu po czym wcisnął mi jakąś kartkę w dłoń, odwrócił się na pięcie i poszedł przed siebie krzycząc głośne:
-Do zobaczenia [T.I].
-Dobranoc Louis - mówię to prawie szeptem, spoglądam na swoją dłoń i widzę numer telefonu, numer telefonu Louisa, w tamtym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.

Gdy weszłam do domu nie miałam już na nic siły, poszłam na górę do łazienki, wzięłam szybką kąpiel i poszłam spać. Nie planowałam, że ten dzień spędzę poza domem, ale mimo to było bardzo przyjemnie. Weszłam do pokoju i od razu wskoczyłam pod ciepłą kołdrę. Byłam tak zmęczona chodzeniem po mieście, że nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.

Na dzisiejszy dzień nie miałam żadnych konkretnych planów. Chciałam posprzątać w końcu swój pokój, bo już ledwo było widać podłogę, muszę się przyznać, jestem straszną bałaganiarą, ale jakoś mi to nie przeszkadza. 

Po trzygodzinnej harówie w pokoju postanowiłam napisać do Louisa.

Znalazłbyś dla mnie dzisiaj czas? [T.I] x

Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.

Dla Ciebie znajdę go zawsze i wszędzie. Lou x

Moje serce waliło jak oszalałe, to takie miłe z jego strony, widzę, że i jak wpadłam mu w oko. Kto by pomyślał, że w wesołym miasteczku znajdę swoją pierwszą miłość. Tak. To była miłość.

Mógłbyś przyjść do mnie za jakieś pół godziny? :)

Nie ma sprawy, już się zbieram i zaraz będę, buźka x

Odłożyłam telefon na półkę i pobiegłam do pobliskiego sklepu po jakiś napój i coś do przekąszenia, zaszłam również szybko do wypożyczalni filmów. Wybrałam pierwszy lepszy horror i pobiegłam do domu. Louisa jeszcze nie było więc zasłoniłam wszystkie okna żeby zrobić przyjemny nastrój. Włożyłam film do DVD i czekałam na swojego księcia z bajki.
Długo czekać nie musiałam, chłopak zjawił się po 5 minutach od mojego przyjścia do domu.

-Witam pannę [T.I] - szczerzy się Lou.
-Ależ witam pana Louisa - odwzajemniam szeroki uśmiech.
-Co u Ciebie tak ciemno? - pyta zaskoczony chłopak.
-Miałam taki plan żeby obejrzeć jakiś horror, co o tym myślisz? - pytam.
-Pewnie, lubię horrory - oznajmia. 
-W takim razie usiądź wygodnie na łóżku a ja włączę film.

Louis położył się na brzuchu w stronę telewizora, który był na wprost łóżka, ja włączyłam film i zrobiłam to samo tuż obok niego. Pachniał tak samo jak wczorajszego dnia, tak czysto, tak przepięknie. 

-A tak w ogóle to jaki jest tytuł tego filmu?- pyta nagle, po czym na ekranie ukazał się napis "CUBE" - ok, nie było pytania - zaśmiał się chłopak.

Był taki uroczy, w ogóle nie mogłam skupić się na filmie, gdy nie widział spoglądałam na niego ukradkiem, był taki przystojny, taki wspaniały i taki..mój.
Podczas gdy tak wpatrywałam się w niego na ekranie wyskoczył jakiś facet bez twarzy, krzyknęłam głośno i wtuliłam się w jego ramię, on wtedy odwrócił głowę w moją stronę. Patrzył na mnie przez dobre 5 minut, nie odezwał się ani słowa, nagle jego twarz zbliżała się do mojej, jego oddech przyspieszył a ja byłam zagubiona. Nie myśląc wiele przybliżyłam się do niego jeszcze bliżej i wtopiłam się w jego usta. Były takie miękkie i smakowały jak maliny, które uwielbiam. Nie trwało to długo, ale czułam jakby ta chwila trwała wiecznie. Kiedy odsunęliśmy się od siebie, Louis powiedział:

-To było niesamowite.
-Tak, zgodzę się z Tobą.
-Wiesz, gdy Cię pierwszy raz ujrzałem byłem pewien, że kiedyś zbliżymy się do siebie, jak teraz. Pragnąłem Cię już pocałować wczoraj gdy tylko wsiadłem do Twojego wagonu. Zastanawiałem się czy można się zakochać w kimś w ogóle tej osoby nie znając, no i okazuje się, że można. Kocham Cię [T.I].

Usłyszawszy te słowa moje łokcie na których się opierałam były jak z waty, w brzuchu czułam wirujące stado motyli a serce zamarło na jakiś czas, dopiero po jakimś czasie doszłam do siebie.

-Jeśli Cię wystraszyłem to powiedz, po prostu sobie pójdę - oznajmia ze smutkiem.
-Nie chcę żebyś odchodził.

Chłopak wzdycha.

-Nie przestraszyłam się,bo czuję do Ciebie dokładnie to samo - wydusiłam to z siebie.
-Na prawdę? - Louis wytrzeszczył oczy.
-Tak, nie mogę przestać o Tobie myśleć, ciągle mam Twoją twarz przed oczami, czuję się taka szczęśliwa gdy jestem obok Ciebie - sama nie mogłam w to uwierzyć, że byłam w stanie powiedzieć aż tyle, wyznać co czuję, to było niesamowite.
Po tych słowach Louis całuje mnie jeszcze raz a ja odpływam. 

-Dziękuję za wspaniały seans filmowy kochanie - te ostatnie słowo sprawiło, że moje serce zaczęło bić szybciej.
-Ja Tobie też dziękuję - całuję Louisa w usta po czym chłopak otwiera drzwi i wychodzi z domu.
-Do zobaczenia.
-Do jutra.

Pod wieczór usiadłam przed telewizorem z całą moją rodziną. Mój tata czekał na mecz piłki nożnej, a moja mama na wiadomości które miały lecieć przed grą. Wstałam i poszłam do kuchni aby nalać sobie czegoś do picia, nagle do moich uszu doszła straszna wiadomość....




Dziękuję za uwagę, liczę na komentarze i pamiętajcie, komentujecie to motywujecie nas do dalszego pisania. całuję xx


~Alex

środa, 4 września 2013

#3 Niall

Od najmłodszych lat jesteś wielkim kibicem Arsenalu Londyn. Byłaś obecna na każdym meczu, czy to wyjazd czy spotkanie na miejscu zawsze wspierałaś swoich ulubieńców. Teraz masz 18 lat i wciąż przy nich trwasz i wspierasz. Uwielbiasz atmosferę panującą na stadionie podczas gry, czy deszcz czy wielki upał zawsze jest świetnie.

Dzisiaj mecz Arsenalu Londyn z Napoli. Jesteś mega szczęśliwa, bo wybierasz się z całą rodziną i swoją przyjaciółką Emily, która niezbyt lubi piłkę nożną, ale jakoś udało Ci się ją namówić, a Tobie rzadko kto potrafi odmówić.

-Jeju, już się nie mogę doczekać tego meczu! - wykrzykujesz na cały pokój.
-[T.I] spokojnie. Jesteś taka dziwna, na mecze praktycznie chodzisz co tydzień a Tobie jeszcze się to nie znudziło i przed każdym meczem cieszysz się jakby to był Twój pierwszy. - doskonale spostrzegła to Emily.
 -Oj, gdybyś kochała to tak bardzo jak ja byś mówiła inaczej - stwierdzasz.
-Może masz rację, z resztą o gustach się nie dyskutuje - uśmiecha się do  Ciebie pogodnie.
-No więc właśnie - mówisz odwzajemniając uśmiech.

-No co Ty robisz?! Miałeś tyle miejsca po prawej! - krzyczysz ile sił w głosie, ale harmider panujący na stadionie ucisza Cię w stu procentach.
-jeju, [T.I] jaka z Ciebie wariatka - oznajmia Emily.
-Jeśli masz na myśli moje darcie się na całe gardło to musiałabyś powiedzieć, że nie tylko ja tu jestem wariatką - nie wiedząc czemu poczułaś się urażona.
-dobra, dobra, już nic nie mówię - ucichła.
-Ej, [T.I]!! - znów zabiera głos.
-Co znów? - pytasz, myśląc, że znów zaraz palnie coś zanim to przemyśli.
-Widzisz tego blondyna 5 rzędów niżej?- pyta
-Gdzie?
-No tam, zobacz - wskazuje palcem pokazując Ci chłopaka którego miała na myśli.
-No teraz widzę, a co z nim nie tak? - pytasz zaciekawiona.
-On się cały czas na Ciebie patrzy, obraca się niemalże co minutę.
-Oj, zdaje Ci się, tyle tu ludzi, że pewnie Ci się przywidziało - oznajmiasz  i w tym czasie blondyn odwraca się w Twoją stronę - ej, rzeczywiście się na mnie patrzy - dodajesz.
-A nie mówiłam, [T.I].. on jest fajny, weź Ty się bierz za niego - zażartowała Emily.
-Daj spokój, taki przystojniak z niego, ja nie miałabym u niego szans- stwierdzasz.
-Nie spróbujesz to się nie dowiesz,  proste.
-Teraz nie będziemy o tym mówić, jest mecz, na tym chce się w tej chwili skupić, ok?
-Niech Ci będzie - Emily posmutniała, wyciągnęła telefon i zaczęła z nudów grać w tą przedziwną grę Pou.

-Mecz był niesamowity, 2:0 do przodu, jestem zadowolona z dzisiejszej gry - mówisz.
-Taak, ja tez córciu, miło tak czasem wyjść z rodziną na mecz - oznajmia ojciec przytulając się do Ciebie.

Nagle za Twoimi plecami słyszysz głos:
-Hej.
Odwracasz się i myślisz:
-O nie, to ten blondyn z meczu, co ja mam mówić...
Był to nie wysoki blondyn, o błękitnych oczach, na zębach miał aparat. Nigdy wcześniej nie widziałaś kogoś tak uroczego. Twoje serce waliło jak oszalałe, nie wiedziałaś co masz ze sobą zrobić, zatopiłaś się w jego pięknych oczach i nie miałaś ochoty odrywać się od tego pięknego widoku. Jednak oprzytomniałaś i mówisz:
-Cześć, znamy się? - pytasz.
-Nie, ale pomyślałem, że skoro jesteś tak zaciętym kibicem Arsenalu będę mógł zaprosić Cię na kolejny mecz, wiesz, jestem tu nowy i miałem nadzieje, że poznam tu kogoś przyzwoitego i miałem wielką nadzieję, że Ty właśnie taka jesteś - blondyn gadał co mu ślina na język przyniesie.
-Jasne, nie ma sprawy, myślę, że taka najgorsza nie jestem - starałaś się być zabawna, lecz nie wyszło Ci to za bardzo, ale chłopak zachichotał miło.
-Jestem Niall Horan, miło mi Cię poznać ... ee?
-[T.I], Ciebie również miło poznać Niall.
-Mógłbym poprosić Cię o Twój numer telefonu żebyśmy zgrali się co do kolejnego meczu?- pyta chłopak bardzo zestresowany, zauważywszy to nie chcesz denerwować go bardziej podajesz mu swój numer:
-Dzięki wielkie, to do zobaczenia [T.I] - chłopak oddala się machając do Ciebie na pożegnanie, Ty odmachujesz mu również i szeroko się uśmiechasz. Nagle podchodzi do Ciebie Emily i mówi:
-Aaaa! Widzisz! Nie mówiłam, że warto! Co mówił? Umówiliście się? - pyta wścibska Emily.
-Tak, zaprosił mnie na kolejny mecz, jest tu nowy i chce poznać kogoś...przyzwoitego jak to on ujął - odpowiadam.
-Ale sie cieszę!
-Ale z czego? - pytasz zaskoczona.
-No, że będziesz miała tak fajnego chłopaka.
-Ale o czym Ty do mnie mówisz? Kto Ci powiedział, że to będzie mój chłopak? - spochmurniałaś.
-Nie no wiesz, to tylko przypuszczenia - zauważywszy moją minę Emily już nie zadawała więcej pytań ani nie wymyślała bzdur. Całą drogę do domu przemilczała. 

Po powrocie do domu miałaś ochotę na jakiś dobry film. Emily wymęczyła Cię tymi wszystkimi pytaniami i bzdurami z Niall'em. Nie myślałaś nawet, że on mógłby być Twoim chłopakiem. Jest taki przystojny, te jego prześliczne oczy. Myśląc o nim Twój brzuch miał zaraz eksplodować, Twoje hormony szczęścia dały się we znaki. Nigdy czegoś takiego nie czułaś, nie interesowałaś się zbytnio chłopakami, zawsze na pierwszym miejscu w Twoim życiu była piłka nożna, jeszcze nie wiedziałaś, że Twoje życie odmieni się o 180 stopni. 

-Mamo, zrobiłabyś mi herbatę? Jest mi jakoś zimno - pytasz schodząc po schodach.
-Pewnie, już Ci robię kochanie - odpowiada.
-Dziękuję mamuś - całujesz mamę w policzek-będę na górze dobrze?-dopowiadasz.
-Jasne- mama uśmiecha się do Ciebie i rusza w stronę kuchni.

Wracasz do pokoju, sięgasz po swój ulubiony koc i kładziesz się do łóżka. Włączasz telewizor i skaczesz po kanałach szukając jakiegoś dobrego filmu. Nagle do pokoju wchodzi mama przynosząc Ci herbatę. 

-Oo, dziękuję, jesteś kochana - dziękujesz i bierzesz od mamy kubek z gorącym napojem.
-Nie ma za co, [T.I]...?
-Tak mamo?
-Kto to był ten chłopak przed stadionem? - pyta ciekawska mama.
-Aaa, to był Niall, jest tu nowy, zaprosił mnie na kolejny mecz - odpowiadasz uśmiechając się szeroko jak tylko sobie o nim pomyślałaś, co zauważyła mama.
-Widzę, że wpadł Ci w oko-mówi.
-Mi? Skąd to wywnioskowałaś? Przestań.- odpowiadasz zakłopotana, ona zawsze wszystko o Tobie wiedziała, nawet gdy nic jej nie mówiłaś. 
-Widziałam jaka byłaś skrępowana gdy z nim rozmawiałaś wtedy, gdyby to był tylko kolega byś nie była taka zestresowana, nie mam racji?
-Bingo! Czy ona zawsze musi mieć rację? - myślisz sobie.
-Ojj, może masz rację, jest fajny, spodobał mi się, ale nie wiem czy to będzie coś poważnego, nie wiem czy w ogóle coś z tego będzie - mówisz jednym tchem.
-Trzymam za Was kciuki kochanie, wydaje się bardzo sympatyczny - mówi mama wstając z łóżka i całując mi czoło.
-Nie dziękuję- uśmiechasz się i odprowadzasz mamę wzorkiem do drzwi.

-Jaki ten film był nudny - mówisz sama do siebie.

Nagle dostajesz SMS.

Co porabiasz dzielny kibicu :) ? Niall x

Twoje serce zaczęło bić jeszcze mocniej. Natychmiast zabierasz się za odpisywanie.

Właśnie skończyłam oglądać jakiś beznadziejny film, a Ty co porabiasz przybyszu ? :) [T.I] x

Długo nie musiałaś czekać na odpowiedź:

Właśnie mam zamiar wyjść z domu i pozwiedzać trochę miasto i właśnie piszę do Ciebie, bo mam wielką prośbę :)

Tak? a jaką? - pytasz jeszcze bardziej podekscytowana.

Mogłabyś mi pokazać miasto?

Miałaś wielką nadzieję, że o to właśnie Cię poprosi, zaczęłaś skakać po łóżku jak małe dziecko, oczywiście zgodziłaś się i umówiłaś za 20 minut pod London Eye. 

-Cześć, wybacz za spóźnienie, ale mama zatrzymała mnie w domu, bo za wszelką cenę chciała wiedzieć gdzie idę i z kim - tłumaczy się chłopak lekko zdyszany.
-Nie ma sprawy, rozumiem, wiem jakie potrafią być mamy.
-W takim razie zaczynamy naszą trasę po Londynie? - pyta szczerząc się łobuzersko. 
-Startujemy - odpowiadasz takim samym uśmiechem lecz nie tak pięknym jak jego.

Wasze spotkanie trwało ponad 3 godziny, dowiedziałaś się o nim bardzo wiele jak również on o Tobie. Obeszliście znaczną część miasta. Gdy już musiałaś wracać do domu chłopak zaproponował, że odprowadzi Cię pod same drzwi, co Cię ucieszyło.

-Dziękuję za spotkanie, bardzo dobrze się bawiłem, nie myślałem, że spotkam kogoś tak fajnego jak Ty, jeszcze raz wielkie dzięki - po tych słowach chłopak nachyla się nad Tobą, zbliża się jeszcze bardziej, czujesz się jakbyś traciła grunt pod nogami, dobrze wiedziałaś co się zaraz wydarzy, Niall całuje Cię w usta, a Ty rozpadasz się na milion kawałków, Twój pierwszy pocałunek, nie przypuszczałaś, że to może być tak przyjemne. Gdy chłopak "odrywa" się od Ciebie mówi:

-Wybacz, ale nie mogłem się powstrzymać.
-Przestań, gdybym ja tego nie chciała dawno byś już  dostał w twarz - chciałam go trochę rozbawić co tym razem udało się w stu procentach.
-Dobranoc [T.I] - Niall całuję Cię jeszcze raz i odchodzi.
-Dobranoc kochany - te drugie słowo wypowiadasz tak żeby chłopak tego nie usłyszał po czym wchodzisz do domu.


Biegniesz na górę, wchodzisz do pokoju i nie wiesz co masz ze sobą zrobić, nie możesz znaleźć dla siebie miejsca, emocje trzymają górę. Kładziesz się na łóżko patrząc w sufit na którym wyobrażasz sobie jego wspaniałą twarz. Zamykasz oczy i zasypiasz mając nadzieję, że przyśni Ci się On, Twoja prawdziwa miłość, pierwsza prawdziwa miłość...

***

Jesteś z Niallem już 5 lat, jesteście bardzo szczęśliwym małżeństwem, macie syna Leeroya i wiedziecie wspaniałe życie. Jesteś najszczęśliwszą kobietą na ziemi. I kto by pomyślał, że piłka nożna może zjednoczyć dwójkę ludzi.




Uważam, że imagin nie wyszedł mi najgorzej, liczę na pozytywne komentarze i zapraszam do naszego głosowania "Z kim najczęściej dodawać imaginy?". Pozdrawiam Was gorąco x

~Alex











wtorek, 3 września 2013

#2 Harry cz.1

To jest ten dzień. Dziś w końcu spełnię swoje marzenia. Londyn! To mój cel. Moja mama już dawno mi obiecała że jak tylko skończę gimnazjum będę mogła tam pojechać. Zgodziła się żebym tam pojechała na 2 tygodnie! Najlepsze rozpoczęcie wakacji. Oczywiście jadę z nią bo mam dopiero 15 lat... Ale to nie zmniejsza mojego szczęścia. Pakując ostatnią walizkę do auta podśpiewywałam piosenki,tańczyłam i okazywałam swoją radość na wiele innych sposobów.Jadąc samochodem na lotnisko skakałam po samochodzie jak głupia. 
- [T.I] uspokój się dziecko! Zaraz wypadniesz przez okno! - powiedziała mama lekko rozbawionym tonem.
- Oj no bo ja tak strasznie się cieszę! W końcu zobaczę Londyn! Te czerwone budki i autobusy! Tam moim zdaniem życie tam jest o wiele ciekawsze! Zresztą wiesz że zawsze marzyłam żeby zobaczyć te miasto...
Mama już nic nie powiedziała tylko pokiwała głową. Ja wariowałam dalej.

No to teraz już mogłabym się uspokoić! Lecimy właśnie samolotem. Już za kilka godzin będę w Londynie! Lecąc włożyłam w uszy słuchawki i słuchałam swoich ulubionych piosenek. Mój gust muzyczny jest różny. Lubie rockowe kawałki choć nie stronię od popu. Po prostu słucham muzyki która wpada w ucho.

[T.I] ! [T.I] ! Kochanie obudź się zaraz lądujemy! 
Zerwałam się jak oparzona. No pięknie nawet nie zauważyłam jak zasnęłam. 
- Um.. ok już wstałam. 
- No to się szykuj. Zaraz ten twój Londyn - powiedziała mama śmiejąc się a ja na te słowa wyszczerzyłam się jak tylko mogłam.
Wysiadając z samolotu podziwiałam widoki pięknego miasta jakim jest Londyn.
- O mój boże jak tu pięknie! Chyba już nigdy stąd nie wyjadę! - wykrzyczałam po chwili.
- No chyba nie wyjedziesz... - mruknęła mama a ja spojrzałam na nią z pytającą miną.
- No bo widzisz... Chciałaś iść do szkoły fotograficznej no i pomyślałam że chciałabyś iść do liceum tutaj... - pośpieszyła z wyjaśnieniami a ja od razu rzuciłam jej się na szyję upuszczając przy tym wszystkie nasze bagaże.
- O mamo,mamo! Tak bardzo dziękuje ! Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę! - wypiszczałam mamie do ucha.
- No chyba potrafię sobie to wyobrazić - wydyszała mama a ja szybko się oderwałam rozumując żeby dać jej odetchnąć. -  Będziesz mieszkała w akademiku,i jutro tam pójdziemy by wszystko do końca uzgodnić. - Na te słowa pokiwałam tylko energicznie głową i biorąc walizki poszłyśmy z mamą do hotelu.



***

Następnego dnia wstałam o około 9. Umyłam się i ubrałam czarne leginsy,ciemnoszarą długą bluzę z kapturem oraz czarne vansy. Włosy zostawiłam jak zwykle rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż. 
Mama uznała że powinnam iść sama na to spotkanie do akademika więc wyszłam z domu sama. Nasz hotel znajdował się blisko centrum Londynu a jako ze tam też znajdował się akademik dotarłam tam szybko i bez problemu. Byłam taka podekscytowana że nie zauważyłam jak na kogoś wpadłam.'
- Oh,przepraszam bardzo. - powiedziałam gdy tylko mężczyzna się odwrócił. Był przesłodki. Miał śliczne brązowe kręcone włosy i błyszczące zielone oczy.Nie mógł być też dużo starszy ode mnie.
- Nie ma sprawy,każdemu się zdarza. - powiedział po czym pokazał szereg równiutkich i białych zębów. Boże był idealny... Tak się zajęłam jego urodą że nawet nie skojarzyłam że wypadałoby coś powiedzieć.
- Em...jestem Harry - przejął inicjatywę loczek po czym podał mi swoją dłoń.
- Ja jestem [T.I],miło mi się poznać - powiedziałam po czym uścisnęłam gorącą dłoń Harry'ego
- Przyznam że nie słyszałem o takim imieniu - zaśmiał się przystojniak.
- Jestem polką. - sprostowałam starając się zabrzmieć naturalnie. 
- O no to fajnie - uśmiechnął się serdecznie Harry - A gdzie się teraz wybierasz jeśli mogę wiedzieć?
- Idę do akademika omówić szczegóły mojego zamieszkania w nim. Niedaleko będę chodziła do szkoły fotograficznej i muszę mieć jakieś lokum. A ty gdzie szedłeś?
- Ukrywam się przed mamą... - zachichotał chłopak - Przyjechaliśmy tu niedawno bo mama chce mnie wcisnąć do X Factora.
- O,ty śpiewasz? 
- No tak jakby - przyznał zawstydzony Harry - Kocham muzykę ale...Tak na prawdę mam straszną tremę i nie wiem czy zdobędę się na to by wziąć udział.Dlatego się teraz chowam przed mamą.
- Skoro kochasz śpiewanie to warto przezwyciężyć strach i zaryzykować. Nie warto rezygnować z marzeń przez coś tak banalnego jak trema... - wypaliłam po czym lekko się uśmiechnęłam.Bałam się ze jakoś urażę tym loczka ale on uśmiechnął się szeroko.
- Wiesz co masz rację. Poradzę sobie. A jak się nie uda to nic,mam dopiero 16 lat. Dzięki za dobrą radę [T.I]. 
- Nie ma sprawy. Przepraszam ale już muszę iść,no wiesz na spotkanie. - pożegnałam się z Harrym i ruszyłam do akademika. Loczek poprosił mnie wcześniej o numer telefonu który z przyjemnością mu podałam. Wydawał się miłym chłopakiem


***

Wizyta w akademiku pozytywnie na mnie wpłynęła. Nie wierzę że będę tu mieszkać i uczyć się. Tak bardzo chciałam uciec przed tą szarą rzeczywistością jaka była w Polsce. Myślę że w Londynie wszystko się zmieni.
Mama poszła się spotkać z jakąś swoją znajomą więc cały dzień miałam dla siebie. Mogłam spokojnie pozwiedzać miasto,bo w końcu po to tu przyjechałam. 
Ubrałam się szybko w krótkie spodenki,białą bokserkę i czarną bejsbolówkę. Włosy spięłam w niechlujnego koka i ruszyłam w miasto.
Nie zdążyłam dobrze wyjść z hotelu gdy zabrzmiał dźwięk SMS.

Masz czas? Moglibyśmy się spotkać. Harry xx

Szybko odpisałam że się zgadzam i umówiliśmy się za 20 minut pod Big Benem.
Na miejscu byłam pierwsza ale już po kilku minutach ujrzałam Harry'ego który zbliżał się do mnie z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Hej [T.I] miło cię widzieć. - powiedział po czym po przyjacielsku mnie przytulił. - To jak gdzie idziemy? Może kino?
- A może do jakiejś kawiarni? Tam da się porozmawiać i w ogóle. - zaproponowałam z zachęcającym uśmiechem.
- W sumie to i racja. 

Znaleźliśmy jakąś przytulną kawiarenkę i zamówiliśmy po kawie i ciastku.
Dowiedziałam się o Harrym dużo ciekawych rzeczy. Wiem już że pochodzi z Holmes Chapel. Dziwne nie wygląda mi na chłopaka ze wsi. Zresztą co do jego stroju wyglądał bardzo interesująco.
- A twój tata czym się zajmuje? - zapytał popijając kawę. No tak mogłam się domyślić że kiedyś ktoś zada to pytanie. Zawsze miałam nadzieję ale jednak. Chłopak widząc ze przez dobrą minutę nic nie odpowiadam zdziwił się.
- Ey 
[T.I] wszystko gra? Powiedziałem coś nie tak? - zapytał marszcząc brwi.
- Nie,nie. Mój tata nie żyję. - odpowiedziałam szybko spuszczając wzrok.
- Kurde,przepraszam nie wiedziałem. Przykro mi na prawdę. - chłopak lekko się zawstydził.
- Nie no coś ty nie ma sprawy,przecież nie wiedziałeś. - odparłam z uśmiechem.
Szybko zmieniliśmy temat rozmowy i po jakichś dwóch godzinach pożegnaliśmy się ze sobą. Harry miał jednak jeszcze do mnie pytanie...
[T.I],bo słuchaj chciałbym cię o coś zapytać...







No i jest mój pierwszy imagin :D Pisałam go po pierwszym dniu w szkole,jeehe :/ Czy tylko ja chce dłuższych wakacji? No ale nic,trzeba żyć dalej :p Jak wam się moi drodzy podoba imagin? Myślę że nie jest zły ale ocenianie pozostawiam wam :p Przypominam że możecie w komentarzach składać zamówienia na imaginy :) 2 część dodam najszybciej jak mogę. Xx


~Pauline