-Dzień doby mamuś - witasz się i całujesz mamę w policzek.
-Witaj kochanie - mama odpowiada Ci szczerym uśmiechem- Jak się spało? - pyta.
-A powiem Ci, że bardzo dobrze, wyspałam się - mówię.
-A jakie masz na dzisiaj plany? - pyta zaciekawiona.
-Myślę, że pójdę do wesołego miasteczka, podobno wczoraj przyjechało.
-Tak, widziałam, uważaj tylko no siebie.
-Nie martw się mamo, nie ma się co przejmować, życie jest zbyt krótkie żeby brać sobie wszystko do głowy - stwierdziłam a mama spojrzała na mnie jak na psychopatkę.
Niech sobie myśli co chce, ja chcę przezwyciężyć ten swój dziwny lęk i chcę cieszyć się z każdej chwili mojego życia. W końcu, Bóg wie jakie są moje losy, więc co ma być to będzie. To było moje życiowe motto.
Na dworze było dość chłodno, ubrałam swoje ulubione rurki, trampki i jeansową koszulę, na głowę założyłam ciepłą, szarą czapkę "krasnala". Kiedy dotarłam na miejsce zauważyłam wiele bawiących się dzieci. Były takie szczęśliwe, takie beztroskie, takie...nieświadome i nie znające życia. Postanowiłam wziąć z nich przykład i bawić się tak jak one wszystkie.
Kupiłam bilet wstępu, dostałam 3 darmowe bilety na wybrane przeze mnie atrakcje. Zawsze chciałam przejechać się na kolejce górskiej, jeszcze nigdy wcześniej nie miałam okazji. Ruszyłam więc w stronę wielkiej konstrukcji z szynami. Gdy już siedziałam w jednym z wagonów dosiadł się do mnie jakiś chłopak.
Miał gęste brązowe włosy, zielono-niebieskie oczy, gdy się do mnie uśmiechnął zauważyłam jego czarujące uzębienie. Na sobie miał czerwone spodnie, trampki i bluzkę w paski, wyglądał uroczo.
-Cześć, jestem Louis - przywitał się grzecznie chłopak.
-Hej, ja jestem [T.I] - podaję mu rękę i uśmiecham się szeroko.
-Widzę, że się trochę stresujesz przed przejażdżką, czyżby to był Twój pierwszy raz? - pyta.
-Zgadłeś, trochę się boję, tej wysokości szczególnie - odpowiadam spanikowana.
-Nie ma się czego bać, uwierz mi, a gdybyś już miała wypaść to ja Cię złapię - żartuje chłopak.
-No, mam nadzieję, że nie będziesz musiał interweniować - zachichotałam.
-A więc ruszamy - po tych słowach Louisa kolejka ruszyła a mnie zrobiło się nagle gorąco. Bałam się bardzo, ale wiedziałam, że On jest przy mnie, więc nie czułam takiego strachu jak na początku. Był bardzo sympatyczny. Można powiedzieć, że ... zainteresował mnie, bardzo.
Wpatrywałam się w niego całą "podróż" kolejką, jego wspaniałe włosy rozwiewał wiatr, wyglądał jak grecki Bóg, jeszcze nigdy żaden chłopak nie przykuł mojej uwagi, do teraz.
Nie mogłam oderwać od niego oczu, miałam tak wielką ochotę się do niego przytulić, ale to by wyglądało głupio, przecież znam go zaledwie 15 minut, jednak przypomniałam sobie moje poranne słowa "życie jest zbyt krótkie żeby brać sobie wszystko do głowy"..postanowiłam zadziałać. Podczas gdy kolejka robiła już drugie okrążenie ja siadałam coraz bliżej Louisa, zauważyłam, że on też patrzy na mnie co jakiś czas co mi bardzo schlebiało. Gdy już był zaledwie 10 cm ode mnie przytuliłam się do niego, położyłam mu głowę na ramieniu i chwyciłam za koszulkę.
-Wybacz, ale chyba mnie rozumiesz, to ze strachu - kłamię jak z nut.
-Nie ma sprawy, to zrozumiałe - odpowiada a ze mnie spuszcza się powietrze, miałam nadzieję, że tak właśnie zareaguje.
-Ile jeszcze będzie tych okrążeń? - zapytałam.
-To już ostatnie.
-Całe szczęście - bąkam pod nosem, z jednej strony chciałam żeby ta kolejka już się zatrzymała, lecz z drugiej, ahh było tak przyjemnie. Louis pachniał tak pięknie, nie miałam najmniejszej ochoty się od niego odrywać.
-No to koniec naszej miłej przejażdżki - oświadcza chłopak.
-Całe szczęście - uśmiecham się, miałam wielką nadzieję, że gdzieś mnie zaprosi, że to nie jest moje ostatnie spotkanie z nim, nagle słyszę wyczekiwaną propozycję:
-Masz może ochotę na kawę?
-Z wielką przyjemnością - odpowiadam podekscytowana.
Louis zabrał mnie do najlepszej kawiarni w Londynie. Nie wiedziałam, że kubek gorącej kawy może kosztować tak dużo, oczywiście on był dżentelmenem i zapłacił za mnie. Cały dzień spędziłam z Louisem, dowiedziałam się o nim bardzo wielu rzeczy, na przykład wiem, że uwielbia marchewki, nie znosi mlaskania i, że chciałby być zebrą, bo uwielbia paski, jest osobą bardzo zabawną i to mi się w nim podobało najbardziej. Gdy już zbliżała się dziewiąta wieczorem chłopak odprowadził mnie do domu po czym wcisnął mi jakąś kartkę w dłoń, odwrócił się na pięcie i poszedł przed siebie krzycząc głośne:
-Do zobaczenia [T.I].
-Dobranoc Louis - mówię to prawie szeptem, spoglądam na swoją dłoń i widzę numer telefonu, numer telefonu Louisa, w tamtym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Gdy weszłam do domu nie miałam już na nic siły, poszłam na górę do łazienki, wzięłam szybką kąpiel i poszłam spać. Nie planowałam, że ten dzień spędzę poza domem, ale mimo to było bardzo przyjemnie. Weszłam do pokoju i od razu wskoczyłam pod ciepłą kołdrę. Byłam tak zmęczona chodzeniem po mieście, że nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Na dzisiejszy dzień nie miałam żadnych konkretnych planów. Chciałam posprzątać w końcu swój pokój, bo już ledwo było widać podłogę, muszę się przyznać, jestem straszną bałaganiarą, ale jakoś mi to nie przeszkadza.
Po trzygodzinnej harówie w pokoju postanowiłam napisać do Louisa.
Znalazłbyś dla mnie dzisiaj czas? [T.I] x
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
Dla Ciebie znajdę go zawsze i wszędzie. Lou x
Moje serce waliło jak oszalałe, to takie miłe z jego strony, widzę, że i jak wpadłam mu w oko. Kto by pomyślał, że w wesołym miasteczku znajdę swoją pierwszą miłość. Tak. To była miłość.
Mógłbyś przyjść do mnie za jakieś pół godziny? :)
Nie ma sprawy, już się zbieram i zaraz będę, buźka x
Odłożyłam telefon na półkę i pobiegłam do pobliskiego sklepu po jakiś napój i coś do przekąszenia, zaszłam również szybko do wypożyczalni filmów. Wybrałam pierwszy lepszy horror i pobiegłam do domu. Louisa jeszcze nie było więc zasłoniłam wszystkie okna żeby zrobić przyjemny nastrój. Włożyłam film do DVD i czekałam na swojego księcia z bajki.
Długo czekać nie musiałam, chłopak zjawił się po 5 minutach od mojego przyjścia do domu.
-Witam pannę [T.I] - szczerzy się Lou.
-Ależ witam pana Louisa - odwzajemniam szeroki uśmiech.
-Co u Ciebie tak ciemno? - pyta zaskoczony chłopak.
-Miałam taki plan żeby obejrzeć jakiś horror, co o tym myślisz? - pytam.
-Pewnie, lubię horrory - oznajmia.
-W takim razie usiądź wygodnie na łóżku a ja włączę film.
Louis położył się na brzuchu w stronę telewizora, który był na wprost łóżka, ja włączyłam film i zrobiłam to samo tuż obok niego. Pachniał tak samo jak wczorajszego dnia, tak czysto, tak przepięknie.
-A tak w ogóle to jaki jest tytuł tego filmu?- pyta nagle, po czym na ekranie ukazał się napis "CUBE" - ok, nie było pytania - zaśmiał się chłopak.
Był taki uroczy, w ogóle nie mogłam skupić się na filmie, gdy nie widział spoglądałam na niego ukradkiem, był taki przystojny, taki wspaniały i taki..mój.
Podczas gdy tak wpatrywałam się w niego na ekranie wyskoczył jakiś facet bez twarzy, krzyknęłam głośno i wtuliłam się w jego ramię, on wtedy odwrócił głowę w moją stronę. Patrzył na mnie przez dobre 5 minut, nie odezwał się ani słowa, nagle jego twarz zbliżała się do mojej, jego oddech przyspieszył a ja byłam zagubiona. Nie myśląc wiele przybliżyłam się do niego jeszcze bliżej i wtopiłam się w jego usta. Były takie miękkie i smakowały jak maliny, które uwielbiam. Nie trwało to długo, ale czułam jakby ta chwila trwała wiecznie. Kiedy odsunęliśmy się od siebie, Louis powiedział:
-To było niesamowite.
-Tak, zgodzę się z Tobą.
-Wiesz, gdy Cię pierwszy raz ujrzałem byłem pewien, że kiedyś zbliżymy się do siebie, jak teraz. Pragnąłem Cię już pocałować wczoraj gdy tylko wsiadłem do Twojego wagonu. Zastanawiałem się czy można się zakochać w kimś w ogóle tej osoby nie znając, no i okazuje się, że można. Kocham Cię [T.I].
Usłyszawszy te słowa moje łokcie na których się opierałam były jak z waty, w brzuchu czułam wirujące stado motyli a serce zamarło na jakiś czas, dopiero po jakimś czasie doszłam do siebie.
-Jeśli Cię wystraszyłem to powiedz, po prostu sobie pójdę - oznajmia ze smutkiem.
-Nie chcę żebyś odchodził.
Chłopak wzdycha.
-Nie przestraszyłam się,bo czuję do Ciebie dokładnie to samo - wydusiłam to z siebie.
-Na prawdę? - Louis wytrzeszczył oczy.
-Tak, nie mogę przestać o Tobie myśleć, ciągle mam Twoją twarz przed oczami, czuję się taka szczęśliwa gdy jestem obok Ciebie - sama nie mogłam w to uwierzyć, że byłam w stanie powiedzieć aż tyle, wyznać co czuję, to było niesamowite.
Po tych słowach Louis całuje mnie jeszcze raz a ja odpływam.
-Dziękuję za wspaniały seans filmowy kochanie - te ostatnie słowo sprawiło, że moje serce zaczęło bić szybciej.
-Ja Tobie też dziękuję - całuję Louisa w usta po czym chłopak otwiera drzwi i wychodzi z domu.
-Do zobaczenia.
-Do jutra.
Pod wieczór usiadłam przed telewizorem z całą moją rodziną. Mój tata czekał na mecz piłki nożnej, a moja mama na wiadomości które miały lecieć przed grą. Wstałam i poszłam do kuchni aby nalać sobie czegoś do picia, nagle do moich uszu doszła straszna wiadomość....
Dziękuję za uwagę, liczę na komentarze i pamiętajcie, komentujecie to motywujecie nas do dalszego pisania. całuję xx
~Alex


Świetne, świetne i jeszcze raz świetne opowiadanie .Super blog .Czekam na dalsze części.
OdpowiedzUsuńbardzo mi sie podoba! wiecej wiecej wiecej!!! ;))
OdpowiedzUsuń